wtorek, 8 sierpnia 2017

Uczniu, popełniaj BŁĘDY - III postanowienie noworoczne 2017/2018



W trzeciej części moich "postanowień  noworocznych" skupiam się na "problemie" BŁĘDÓW - problemie ujętym w cudzysłowie, gdyż mimo, iż przeważnie kojarzy się negatywnie, osobiście nie uważam, aby błąd był niekorzystnym zjawiskiem. To my sami szeregiem naszych zachowań nadajemy mu taki negatywny wydźwięk.



 Dlatego zamiast walczyć z błędem poprzez  przeważnie nieświadome budowanie w okół niego atmosfery strachu i potępienia (tak może być odbierane używanie czerwonego koloru w trakcie sprawdzania prac pisemnych), wymierzanie kar za ich popełnianie (negatywne oceny i komentarze, minusy, itp.), zbyt częste ich korygowanie (częste testy, kartkówki, werbalne i niewerbalne reakcje), może by tak:
1. poznać zdanie i odczucia uczniów - praktyczne pomysły znajdują się TUTAJ;
2. zdystansować się do błędów i pośmiać się z nich- praktyczne pomysły znajdują się TUTAJ 
3. pobawić się nimi  - praktyczne pomysły znajdują się TUTAJ
4. pozwolić uczniowi na swobodne ich popełnianie, sobie na odwyk od kompulsywnego ich poprawiania oraz wspólne nim zarządzanie? - praktyczne pomysły będą wkrótce TUTAJ

i nie traktować powyższych pomysłów i poniższych przemyśleń jako jednokrotnej czy sporadycznej inspiracji, ale starać się jak najczęściej korzystać z nich i innych alternatyw oraz opracowywać własne metody mające na celu oswajać siebie i uczniów z niezaprzeczalnym faktem, że błąd był, jest i będzie obecny w naszej współpracy po obu stronach, dlatego
- warto pogodzić się z jego istnieniem, zamiast upierać się, że nie powinien mieć miejsca
- nauczyć się nim zarządzać, zamiast z nim walczyć
- dostrzec w nim potencjał warty wykorzystania, zamiast nadawać mu cechy wroga
- uznać za nieodłączny i pozytywny przejaw procesu uczenia się, zamiast piętnować i przypisywać negatywne cechy
- zdystansować się do niego, zamiast przywiązywać do niego zbyt dużą wagę
- uważniej go analizować, poznawać przyczyny jego pojawienia się i opracowywać sposoby nieofensywnej pracy z nim

*** Niestety przeważnie postrzegamy błąd jako wroga, którego należy od razu automatycznie likwidować. Ze względu na ograniczenia czasowe i inne ograniczające nas powody, robimy to w pośpiechu, nie analizujemy rodzaju i przyczyn błędów  mimo, iż mogą dostarczać nam naprawdę ciekawych wniosków;  korygujemy je czerwonym długopisem na szybko w domu między praniem a gotowaniem, w pośpiechu "na kolanie" w pokoju nauczycielskim lub  na lekcji kiedy inna grupa pisze sprawdzian po to aby jak najszybciej otrzymać wyniki w postaci procentów przeliczanych na oceny. Poprawiamy je też ustnie - mechanicznie i odruchowo w trakcie wypowiedzi ucznia i na tym etapie korekty, zakańczamy jego "leczenie", bez uwzględniania innych czynników takich jak przyczyny pojawienia się, wnioski z tego płynące czy dalsza praca na jego podstawie. Co więcej nasza własna niewerbalna postawa w stosunku to błędu popełnianego przez ucznia ma bardzo duży wpływ na to czy, w jakim momencie i w jakiej postaci jeszcze się on pojawi. Z tego co zaobserwowałam, tego typu krótkotrwałe reakcje na błędy uczniów są niestety przeważnie nieefektywne i mimo szczerych chęci, nie sprawdzają się tak, jakbyśmy tego oczekiwali, przez co tworzą niepotrzebne frustracje zarówno wśród nauczycieli, jak i uczniów.

*** Nie chcę przesadzać, ale z tego co obserwuję błąd już od dawna zaczął rządzić nami i naszymi uczniami; rządzi w testach sprawdzianach, konkursach, w odpowiedziach zwrotnych wszelkiego typu, a przez to zakorzenił się w naszej świadomości jako jakaś choroba, którą trzeba koniecznie wyleczyć, bo jak z nią czegoś nie zrobimy to powstanie z niej epidemia, uczniowie niepoinformowani o tym, że go popełnili zaczną rozprzestrzeniać go na szerszą skalę i nikt już tego procesu nie powstrzyma. Ale jak widać błąd nadal istnieje i trzeba pogodzić się z tym, że istnieć będzie bez względu na to jakie techniki jego likwidowania wymyślimy, dlatego ja sama już dawno temu zmieniłam perspektywę na taką w której faktycznie dostrzegam w błędach duży potencjał, przez co codziennie przyzwyczajam siebie i uczniów do tego, że błąd to nieodzowna, naturalna, a nawet pożądana część uczenia się.

*** Trzeba przyznać, że zasiadając przed kartką z testem czy z wypracowaniem niekoniecznie robimy to, aby pierwszorzędnie dowiedzieć się tego, co uczeń wie, ale od razu automatycznie, zanim jeszcze zobaczymy te kartki na horyzoncie, chwytamy długopis po to, aby zacząć zaznaczać, podkreślać, skreślać, odznaczać, podliczać i przeliczać. Ocena przeważnie wystawiana jest względem popełnionych błędów i na tym się bardziej skupia, a naszą uwagę przykuwa bardziej to, co jest zrobione źle, niż to co zrobione jest dobrze. Zdaję sobie sprawę, że dzieje się to nie do końca świadomie ponieważ tak sami byliśmy "szkoleni" jako uczniowie,  a później przełożyliśmy te nawyki na naszą pracę jako nauczyciele, tak trochę bez refleksji, może też z braku alternatyw, a przeważnie na pewno z braku czasu.

*** Dobrze jest jednak uświadomić sobie, że może to być bardzo krzywdzące dla ucznia i dla nas samych bo  zbyt intensywne przywiązywanie wagi do korygowania błędów czy przypisywania im cech wyznacznika umiejętności i wiedzy, prowadzi do powstawania swego rodzaju "kultu błędu" przez co:
>  uczniowie odczuwają strach przed jego popełnieniem, w rezultacie czego boją się podejmowania działań, przez to tracą okazję do uczenia się w bezpiecznych, sprzyjających swobodnemu nabywaniu wiedzy i umiejętności warunkach
> uczniowie boją się też porażki i przegranej - jakby nie patrzeć, im bardziej kwantyfikujemy błędy, tym bardziej stwarzamy okazję do powstawania rywalizacji między uczniami, a ten, kto ma ich najwięcej przegrywa
> popełnianie błędów  jest czymś nagannym w oczach uczniów, czymś niedopuszczalnym, za co grozi kara
> uczeń nie ma przestrzeni do myślenia krytycznego ani kreatywnego - skoro nauczyciel stwierdza kategorycznie, że coś jest błędem i nie daje czasu ani możliwości na poszukiwanie rozwiązań ani prezentacji własnych przemyśleń, to automatycznie odbiera uczniowi szansę na samodzielne myślenie, "rozleniwiając" jego umysł
> nie dostrzegamy, że uczeń sporo wie i że być może sporo się napracował nad tym żeby tę wiedzę zdobyć
> skupiamy się na liczeniu błędów, bardziej niż na docenianiu starań i pracy ucznia
> uczniowie wstydzą się kiedy w "rankingu błędów" wypadają gorzej niż inni, szczególnie, gdy wyniki z testów czy nieprzychylna odpowiedź zwrotna przedstawiana jest publicznie
> obniża się samoocena i motywacja ucznia
> uczniowie czują się krytykowani i oceniani nie przez pryzmat swoich osiągnięć, ale przez pryzmat błędów jakie popełniają;
>  nie dostrzegamy tego, że w błędzie tkwi siła, którą warto wykorzystać inaczej - na korzyść, a nie niekorzyść ucznia
> sami wpadamy w pułapkę błędów - przez to, że niepotrzebnie sami narzucamy sobie konieczność bycia bezbłędnym, i od czego uzależniamy swój autorytet, tworzymy sztuczny obraz swojej osoby; bo wcześniej czy później uczniowie będą świadkami tego, jak popełnimy błąd, a na pewno go popełnimy, przez co wydamy się hipokrytyczni i na własne życzenie stracimy wiarygodność; uczniowie nie pozostawią tego bez reakcji;  to od nas zależy jaka to będzie reakcja; będzie na pewno taka, z jaką oni się spotykają, kiedy to oni popełnią błąd - albo wyrozumiała, albo obwiniająca; albo z dystansem i humorem, albo poważna i przesadnie wyolbrzymiająca jego wagę 
> wbrew pozorom, kiedy pozwolimy uczniom na swobodne popełnianie błędów i bardziej samodzielne ich dostrzeganie, analizowanie, korygowanie i szukanie rozwiązań, wówczas nauczą się o więcej

*** Sama jako uczeń popełniałam ich mało bo tego przecież ode mnie wymagano. Niemniej jednak z perspektywy czasu zauważyłam, że niestety nie pamiętam ani tego, czego nauczyłam się idealnie na pamięć, ani tego, co nie do końca było dla mnie zrozumiałe, ani tego co było przeze mnie odtwarzane, bo "tak było napisane", ani tego, co było podane mi na tacy i od razu wyjaśniane. Natomiast wiedza i umiejętności, które zdobywałam samodzielnie, swoim tempem, popełniając sporo błędów, mając czas na obserwację i analizę, szukając samodzielnie różnych rozwiązań i  eksperymentując, to procesy, które pozwoliły mi na chyba już wieczne opanowanie różnych umiejętności i dochodzenie do celu. Zauważcie, że to co zapamięta uczeń przygotowujący się na sprawdzian, i co faktycznie przedstawi poprawnie, i za co otrzyma satysfakcjonującą go ocenę, nie zmusza go wcale do powtarzania materiału bo po co miałby to robić, skoro już to opanował. Niestety prędzej niż później o tym zapomni, bo nie będzie to utrwalane, ani nie włoży większego wysiłku w nabycie danej umiejętności czy głębsze przetworzenie danej informacji.

*** Dlatego skłaniałam się od dawna ku dostrzeganiu w błędzie potencjału, a nie traktowaniu go jak wroga. Poprzez formy pracy jakie staram się implementować w codzienną praktykę, widzę z tygodnia na tydzień, że zmienia się nastawienie uczniów do szeroko pojętej pracy na lekcjach - są bardziej otwarci, odważni, i zamiast tracić energię na strach i strategie mające na celu uniknięcie działania, wykorzystują ją do opracowywania różnych strategii i umiejętności dochodzenia do rozwiązań. Wiedza tak zdobyta zostaje w ich głowach na o wiele dłużej, bo uczą się w sprzyjającej nauce atmosferze, w której dominuje współpraca, pomoc i akceptacja.
Kiedy uczeń popełni błąd, coś mu nie wyjdzie, nie pójdzie po jego myśli, przez co nie osiągnie oczekiwanych rezultatów i co nie będzie z marszu skrytykowane, ale dobrze wykorzystane, sprawi, że taki będzie mógł sam nad tym popracować, dopracować, samodzielnie poszukać innych rozwiązań, kilka razy przetworzyć samodzielnie wyciągnąć wnioski.

W nadchodzącym roku szkolnym zamierzam udoskonalać dotychczasowe metody pracy z błędem, które dobrze sprawdzały się w pracy z moimi uczniami. Podzielę się z Wami kilkoma pomysłami na bardziej "student-friendly" i "mistake-taming", które być może pozwolą Wam i Waszym uczniom zmienić perspektywę, zdystansować się i pośmiać się z błędów, a przede wszystkich dostrzec w nich ciekawe narzędzie wspomagające naukę. Wykorzystuję je przeważnie w pierwszych tygodniach nowego roku szkolnego, aby oswoić uczniów z błędami, pokazać, że każdy je popełnia, i że można z nich wyciągnąć sporo wiedzy.





 Jeśli wykorzystujesz pomysły i materiały z niniejszego bloga na szkoleniach, które prowadzisz; na stronie Facebookowej swojej szkoły językowej; publikując ich adaptacje na łamach swojego fanpage'a; oraz w każdej innej formie, zadbaj o to, aby podać źródło w postaci: neuroteaching.blogspot.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz