wtorek, 8 sierpnia 2017

Jak OKIEŁZNAĆ i wykorzystać RYWALIZACJĘ? - cz. II



W części pierwszej 
 UCZNIU, nie rywalizuj, WSPÓŁPRACUJ - cz. I
poświęconej rywalizacji, pisałam o tym jakie zagrożenia w niej dostrzegam i jakie korzyści może przynieść kładzenie większego nacisku na zachęcanie uczniów do współpracy. Niemniej jednak dostrzegam w jej elementach pozytywne aspekty, ale pod pewnymi warunkami.

Rywalizacja może mieć dobre strony  
- nie zaprzeczam. Ta mądrze przeprowadzona, z chcącymi tego uczniami, umiejącymi zrozumieć, docenić, skorzystać i dobrze wykorzystać taki tryb pracy; kładąca nacisk na zdrowe relacje, jasne reguły, sensowne cele; dostarczająca satysfakcji i utwierdzająca uczniów w przekonaniu, że każdy jest w niej wygranym, może mieć jak najbardziej wspomóc proces nauki i umiejętności naszych podopiecznych. 
>> Dowodem na to może być cieszącą się coraz większą popularnością 

grywalizacja/gamifikacja, którą doceniam, bo uczula nauczyciela na przemyślane projektowanie i przeprowadzanie sensowych, angażujących uczniów wyzwań tak, aby każdy z nich miał poczucie, że odnosi sukces, i która pozwala na wdrożenie elementów współpracy. Może ona mieć formę krótkich gier lub zakrojonych na szerszą skalę projektów. W celu zapoznania się z tematem zachęcam do odwiedzenia BLOGA Superbelfrów - Gry Edukacyjne czyli GAMIFIKACJA  oraz poszperania w sieci.

>> Ważne jest też, aby nie zmuszać uczniów za wszelką cenę do rywalizacyjnych aktywności - trzeba z nimi rozmawiać, stwarzać warunki do otrzymywania odpowiedzi zwrotnej z ich strony w postaci rozmów lub zwyczajnej uważnej obserwacji naszych podopiecznych podczas pracy. 

>> Jeśli zaczynamy współpracę z nowymi uczniami, nie wdrażajmy od razu zadań, w których muszą o coś konkurować - poczekajmy, poznajmy i zapytajmy o ich preferencje, charaktery, zachowania, tak żeby świadomie i rozważnie planować aktywności lekcyjne i nie zrazić ich na samym starcie ani do nas, ani do przedmiotu ani do form pracy jakie im proponujemy.

>> Postarajmy się, żeby element rywalizacji nie był kluczowym celem zadań, jakie proponujemy uczniom, ale jednym z wielu dostępnych rozwiązań albo jedną z wielu części składających się na zadania bogate w inne aktywności. W nadchodzącym roku szkolnym planuję kontynuować to, co wdrażałam wcześniej, czyli wdrażanie rywalizacji jako jeden z wielu etapów składających się na zadania, których celem będzie działanie w zespole. Co więcej, praca ucznia w tych zadaniach polega bardziej na rywalizacji z samym sobą, na samodzielnym podnoszeniu swojej własnej poprzeczki po to, aby dostrzegł jak jego umiejętności, indywidualna praca i pomoc, jakiej na danym etapie jest w stanie udzielić, i wiedza jaką się dzieli, może korzystnie wpłynąć nie tylko na niego, ale też na funkcjonowanie, pracę, wiedzę i umiejętności innych uczniów pracujących z nimi w parze lub większej grupie, i co jest jednocześnie głównym kryterium oceny ich działań.

>> Pozwólmy uczniom stworzyć samodzielnie zasady na jakich będą pracować - nie trzymajmy się naszych przyzwyczajeń związanych z regułami znanych nam gier czy tych dołączonych czy proponowanych przez wydawnictwa albo innych autorów. Niech uczniowie czują, że mają wpływ na to, co robią.

JAK TO ROBIĘ?
Jak radzę sobie z jakby nie patrzeć narzuconymi standardami, których jako nauczyciel muszę przestrzegać pracując w danej placówce mającej swoje regulacje i normy?
* swoją postawą, tym co robię i jak się zachowuję, stwarzam atmosferę, w której nie przypisuję ocenom wagi nadrzędnej -  nie traktuję ich jako wyrocznię wiedzy i umiejętności uczniów, a tym bardziej nie definiuję ucznia jako człowieka przez ich pryzmat; niestety funkcjonuję w warunkach, gdzie ocena istnieje, wymagana jest formalnie, ale jednak mam możliwość, żeby nie stawiać jej na piedestale, tak aby uczniowie wiedzieli, że uczą się dla przyjemności, a nie z konieczności, i aby nie przeliczali tego na cyfry, procenty czy średnie; wówczas i oni względem siebie i rówieśników nie będą czuli presji walki o te liczby

* skupiam się na indywidualnych postępach ucznia w obrębie jego możliwości, wkładu pracy - nie porównuję Jasia względem Zosi; wtedy Jaś sam nie będzie porównywał się z Zosią

* staram się bardzo uważnie i świadomie dobierać zadania lekcyjne, dostosowując do tego, jak lubią pracować moi uczniowie

* staram się nie zapominać o wnioskach z punktów od 1 do 16 i wszystkich innych powyżej

* bardziej krytycznie niż wcześniej podchodzę do nowinek metodycznych -  około 3 lat temu skorzystałam z pomysłu na motywowanie i dyscyplinowanie uczniów za pomocą plakatów, na których umieszczałam imiona uczniów w tabelach; posłużyły mi do umieszczania "uśmiechniętych" i "smutnych buziek" w zależności od tego, czy uczeń zachowywał się zgodnie z ustalonymi regułami, czy nie; w przeciągu zaledwie 2 tygodni przekonałam się, że to nie był najlepszy pomysł - te komentarze uczniów mówiły same za siebie: "Prosze paniii, dlaczego nie dostałam plusa? Przecież dobrze się zachowywałam.", "Dostane plusa jak pożyczę Frankowi długopis?", "A ty masz mniej plusów niż jaaa, haha!", "Zoba! Ile Michał ma minusów!"; teraz kiedy analizuję tę metodę, to widzę w niej zbieżność z systemem oceniania zachowania, jakiego musiałam przestrzegać będąc nauczycielem gimnazjum - uczniowie otrzymywali wówczas punkty dodatnie i ujemne, konsekwencje związane ze stratą czasu i nerwów, frustracją po obu stronach, demotywacją do nauki i działania, były identyczne jak wyżej

* jeśli wdrażam gry, to nie kupuję gotowych plansz czy kart, a nawet sama ich  już nie robię, nie wymyślam zasad pracy, lecz powoli przyzwyczajam uczniów do tego, że sami są w stanie stworzyć wartościowe materiały tego typu, zarówno w postaci plansz, kart wraz z treściami jakie na nich się znajdują oraz opracowywaniu zasad takich gier, jak na przykład te


Dopiero po tym jak je stworzą, przekazują je do wykorzystania innym uczniom. Na tym etapie pojawia się element rywalizacji, który stanowi jedynie jakiś procent całego zadania i który ma inne podłoże i cele - gra/nauka w oparciu o materiał i treści stworzone przez autorów, którymi nie muszą być uczniowie z tej samej klasy/grupy, ale uczniowie z innych klas/grup, na innych poziomach zaawansowania. 
Do tego dochodzi jeszcze feedback otrzymywany od uczniów, którzy skorzystali z materiału i którzy oceniają jego wartość pod kątem użyteczności, efektywności i atrakcyjności czyli jakości pomocy jaką otrzymali dzięki tym narzędziom. O korzystnych stronach takiego podejścia pisałam w pierwszym moim postanowieniu noworocznym - UCZNIU ZRÓB TO SAM



 Jeśli wykorzystujesz pomysły i materiały z niniejszego bloga na szkoleniach, które prowadzisz; na stronie Facebookowej swojej szkoły językowej; publikując ich adaptacje na łamach swojego fanpage'a; oraz w każdej innej formie, zadbaj o to, aby podać źródło w postaci: neuroteaching.blogspot.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz