wtorek, 16 sierpnia 2016

KONTRAKTOWA DYSCYPLINA


Z okazji pierwszych lekcji nowego roku szkolnego, większość z nas zobowiązana jest do przedstawiania uczniom szeregu wymogów i rozporządzeń związanych obowiązujących w szkole, i dotyczących oceniania zachowania czy postępów w nauce. Trzeba przyznać, że nie jest to coś, co napawa uczniów optymizmem i motywacją.

W tym poście przedstawię podejście, które może i u Was się sprawdzi. Podejście, które można zastosować w "codziennym nauczycielskim boju" z modelowaniem, moderowaniem, regulowaniem, kontrolowaniem i ocenianiem zachowań uczniów (bo tak chyba można nazwać to, co kryje się pod pojęciem "utrzymywania dyscypliny" w kontekście klasy) łącząc je z tradycyjnym systemie oceniania, którego kryteria jesteśmy zobowiązani egzekwować. To, co proponuję poniżej ma celu uzupełnienie tych szablonowych nakazów i zakazów, stworzenie przyjaznej i bezpiecznej atmosfery sprzyjającej nauce i nauczaniu, opartej na docenianiu zachowań pozytywnych i niwelowaniu tych negatywnych. Co więcej, takie podejście przyda się w trakcie egzekwowania postanowień kontraktu klasowego i nadanie mu bardziej kształtującego charakteru.





Jeśli chodzi o szeroko pojętą dyscyplinę na lekcjach to swojej pracy nie zetknęłam się z bardzo poważnymi przypadkami. Były to zazwyczaj problemy z uczniami-gadułami, wiercipiętkami, spóżnialskimi lub wagarowiczami. Jak wiemy bez względu na ilość uczniów w klasie, takie zachowania mogą zaburzać przebieg lekcji, zatem szukałam różnych rozwiązań. Przechodziłam różne etapy - był etap uwag, etap rozmów z rodzicami, etap minusów, etap naklejek ze smutną buźką, etap plakatów wywieszanych w klasie i odnotowywanie w nich pozytywnych lub negatywnych zachowań uczniów, ale tak naprawdę żadna z tych metod nie sprawdziła się tak, jak tego oczekiwałam, gdyż przynosiły bardzo krótkotrwały, nawet kilkuminutowy efekt; wydawały się niesprawiedliwe, a ich skutek okazywał się odwrotny do zamierzonego, lub stwarzał inne problematyczne sytuacje.



Od jakiegoś czasu zauważyłam, że jednak warto iść w inną stronę i w opracowywaniu planu tworzenia optymalnych warunków do nauczania, skupiłam się bardziej na odwoływaniu się do empatii, wyrozumiałości, i zrozumienia oraz zauważania pewnych zależności w zachowaniach i ich konsekwencjach. 

Zawsze też wychodziłam w stronę uczniów z postawą zaufania i ogromnej wiary w ich potencjał. Takim "prezentem" obdarowuję ich od samego początku współpracy, a decyzja odnośnie tego, zrobią z tym później, należy do nich.

Skupiłam się bardziej na docenianiu tych dobrych, niż ocenianiu tych negatywnych przejawów aktywności uczniów. Daję też szansę uczniom, aby mogli robić to samo, udzielając odpowiedzi zwrotnej na to, co robią sami i inni.
Nie jest  to podejście, które od razu przyniosło efekty, gdyż trzeba zwalczać przy okazji przeróżne głęboko zakorzenione w uczniach postawy i przekonania, ale wiem, że warto je wdrażać, bo procentuje nie tylko w obrębie klasy, ale też poza nią i to na bardzo długo. Nie wiem w jakim stopniu na powodzenie takiego podejścia wpływa mała liczebność klas z jakimi obecnie mam do czynienia, ale sądzę, że nawet liczne grupy powinny skorzystać z takiej formy pracy.
Do standardowych metod oceniania zachowania postanowiłam dodać swego rodzaju "załącznik". Oprócz tego, że uczeń dostanie tradycyjną pochwałę lub uwagę do dziennika albo pozytywną lub negatywną ocenę, warto zwrócić uwagę ucznia na to, że to o wiele bardziej złożona sytuacja. Uczeń musi zdawać sobie sprawę, że nie jest to takie powierzchowne i że trzymał taką a nie inną ocenę, nie dlatego że "posprzątał klasę", nie dlatego że "rozmawiał za głośno na lekcji", ale dlatego, że "dzięki temu, że posprzątał klasę, kolejna grupa uczniów może przebywać w czystym i miłym dla oka otoczeniu". Natomiast to, że głośno rozmawiał na lekcjach, "przyczyniło się do dekoncentracji innych uczniów, w wyniku czego nie mogli skupić się na zadaniu, a nauczyciel musiał kilka razy wyjaśniać zasady ćwiczenia, przez co uczniowie muszą samodzielnie nadrobić jeszcze jedno zadanie w domu". Zdałam sobie z tego sprawę niedawno, w rozmowie z pewnym uczniem gimnazjum, który twierdził, że pani się na niego uwzięła, bo daje mu uwagi za rozmowy na lekcjach. Zapytałam go więc, czy faktycznie rozmawiał. Odpowiedział, ze tak, ale chciał tylko coś powiedzieć koledze. Dotarło do mnie wtedy, że uczniowie, którzy "z niewiadomych przyczyn" otrzymali jakąś formę nagany, naprawdę nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji zachowań, za jakie  zostali ukarani. Na pewno często spotykacie się z postawą "Ale za co?". Nawet jeśli uwaga zawierała jasny przekaz w postaci "rozmawiał na lekcji" to niekoniecznie taki komunikat jest czytelny i zrozumiały dla ucznia. 



Dlatego też wydaje mi się, że w trakcie tego procesu brakuje bardzo istotnej rzeczy - wyjaśnienia i uświadomienia faktycznych zależności jakie wiążą się z określonymi zachowaniami, zarówno tymi pozytywnymi, jak i negatywnymi. O ile łatwiej jest zauważyć te zależności w odniesieniu do "dobrych uczynków", o tyle trudniej jest dostrzec ukryte dno w tych niedobrych, i nie chodzi tutaj tylko to te w sumie błahe sprawy jak brak zadania czy rozmowy na lekcjach. Wydaje mi się, że to dzieje się także w o wiele poważniejszych przypadkach. Uczeń nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji jakie ponosi on sam, inni uczniowie i nauczyciel, którzy są bezpośrednio eksponowani na oddziaływanie niekorzystnego zachowania. Systemy oceniania zawierają tylko zwięzłe hasła i punkty umieszczone w sztywnych tabelach. Nic więcej. Rzadko kiedy uczniowie zastanawiają się nad tym głębiej.  Warto zatem szerzej omówić zarówno to, co pozytywne, jak i negatywne, nie tylko na poziomie ocen i punktów, jakie można uzyskać za poszczególne typy aktywności. Nadchodzący nowy rok szkolny jest ku temu bardzo dobrą okazją. Dobrze jest uświadamiać uczniów, że mają duży wpływ na to jak są odbierani; jaki mają wpływ na innych; jak przebiega lekcja oraz jakie środowisko tworzą, jak będą się w nim czuli i funkcjonowali. Należy zatem pokazywać uczniom, że w ich rękach spoczywa duża odpowiedzialność - to do nich należy decyzja jak skorzystają z zajęć; czy czas spędzony w szkole to będzie czas stracony czy może jednak wyniosą z niej coś przydatnego. 
  
 PRZYKŁADY

1a Jeśli uczeń był aktywny, chętnie wykonywał zadania i pomagał rówieśnikom, to warto to podkreślić oznajmiając, że bardzo podobała nam się jego praca, bo dzięki takiej postawie dużo się nauczył, a jego koledzy i koleżanki mieli idealne warunki do pracy. Można też zapytać innych uczniów jak czuli się kiedy dany uczeń im pomagał, co im to dało. Nawet my, nauczyciele możemy zaznaczyć, że cieszymy się, że nasza praca została w taki sposób wykorzystana.
 
1b Jeśli uczeń hałasuje, rozmawia czy w jakikolwiek inny sposób przeszkadza w prowadzeniu zajęć, warto dowiedzieć się czemu tak robi. Można zachęcić innych uczniów do powiedzenia wprost, jak czują się z tym hałasie, jak odbierają sytuację, w której ktoś im przeszkadza,  jak to na nich wpływa, oczywiście nie atakując danego ucznia, ale odnosząc się do własnych odczuć. Nauczyciel także może wyrazić swoje odczucia, uświadamiając uczniowi to, że przygotował się do lekcji z myślą między innymi o nim, aby przekazać mu tyle fajnych przydatnych treści,  i chciałby żeby jego praca była szanowana, tak samo jak on szanuje pracę uczniów.

2a Jeśli uczeń regularnie pracuje na zajęciach, jest systematyczny i odrabia zadania domowe, warto docenić jego aktywność, chwaląc go za pracowitość i pokazując jakie ma z tego korzyści, na przykład bezstresowe podchodzenie do sprawdzianów - uczył się systematycznie, wiec nie ma konieczności zarywania nocy i uczenia się na ostatnią chwilę.
 
2b Jeśli uczeń nie przygotowuje się do zajęć, nie uczy się, nie odrabia zadań domowych ze zwykłego lenistwa, wówczas warto zachęcić innych uczniów, którzy są systematyczni do przedstawienia pozytywnych stron przygotowywania się do zajęć i konsekwentnym odrabianiu prac, tak aby dany uczeń miał jakąś formę inspiracji, jeśli wcześniej jej nie miał i nie dostrzegał.


3a Jeśli uczeń chętnie uczestniczy w akcjach charytatywnych i często bierze udział w wydarzeniach organizowanych przez szkołę, warto zapytać go, dlaczego to robi, co mu to daje, itp.; nauczyciel również może zaznaczyć, że dzięki temu dany uczeń nie tylko sprawia, że czyjeś życie jest lepsze, ale sam się rozwija i nabiera ważnego doświadczenia.

3b Jeśli uczeń naruszy regulaminy szkolne czy  klasowe kontrakty, dowiadujemy się czy zdaje sobie z tego sprawę co zrobił. Dobrze jest zapytać o przyczynę takiego zachowania, dociec co mu takie zachowanie dało i zapytać co stałoby się, gdyby jednak postąpił zgodnie z "regulaminem", jakich konsekwencji by uniknął, czego by się dowiedział, jakie korzyści by miał gdyby jednak zrobił inaczej.



Dość często sprawdza się też podejście, w którym jedynie zachowania pozytywne są wzmacniane, a te negatywne pozornie ignorowane, co automatycznie prowadzi do ich stopniowego zaniku. Jeśli zauważam w klasie sytuację, w której na przykład z jakiś przyczyn dany uczeń jest wyśmiewany to w tym momencie całkowicie, ale pozornie ignoruję osobę ucznia czy uczniów doprowadzających do takiej sytuacji, a całą swoją uwagę i działania kieruję na ucznia "ofiarę", który mimo trudności odważył się wziąć udział w zadaniu lub  w inny sposób był pozytywnie aktywny, zadając mu pytania, zmieniając wydźwięk tego, co było wyśmiewane, oraz angażując w to całą grupę.

PRZYKŁAD

Na jednej z czerwcowych lekcji, zdarzyła się sytuacja, w której uczennica niepoprawnie wymówiła słowo "vegetables". Kiedy to zrobiła, 2 innych uczniów zaczęło się podśmiewywać. Zareagowałam, mówiąc "Całkiem dobrze Ci poszło - ja dopiero na ostatnim roku studiów nauczyłam się je dobrze wymawiać, podobnie jak inni studenci w grupie, bo był oto bardzo trudne słowo. Spróbujmy wszyscy po kolei wypowiedzieć to słowo, a ja na końcu powiem jak faktycznie powinno brzmieć." Po tym ćwiczeniu jeszcze raz zwróciłam się do uczennicy:
 "Powtórz po mnie 'vegetables'. Wow! Widzisz? Ty w wieku 10 lat potrafisz to czego nie potrafili studenci w wieku 24 lat."

W ten sposób przemycamy komunikat w kierunku ucznia, który przejawiał negatywne zachowanie, obalając jego przekonanie o tym, że to co zrobił jest godne uwagi, przekierowując ją niespodziewanie na "pokrzywdzonego". 



 

12 komentarzy:

  1. Bardzo podoba mi się podejście wzmacniania dobrych zachowań, sama też staram się tak postępować ale niestety znam wielu nauczycieli, którzy twierdzą że nie będą chwalić uczniów np. tylko za bycie cicho bo to przecież ich obowiązek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anno. Bardzo się cieszę, że doceniasz takie podejście i że je krzewisz ;) Również się spotykam z uczniami, którzy mimo iż są niesamowicie uzdolnieni, mądrzy i dojrzali, są zamknięci w sobie, boją się wypowiadać, wyrażać swoje zdanie i kompletnie nie wierzą w swoje umiejętności i ogólnie w siebie, głównie przez to właśnie, że bez przerwy wytyka się im błędy, które mimo iż są błahe, nadaje się im irracjonalną wagę. I dopiero kiedy uczniowie zaczynają funkcjonować na zasadach wzmacniania ich dobrych stron i KONSTRUKTYWNEGO, mądrego, wychowawczego wykorzystywania błędów jakie popełniają, odżywają i kwitną w oczach - są chętni do pracy, cieszą się nauką, wierzą w siebie, znając jednocześnie granice - kiedy okazuje się im szacunek oni odpłacają tym samym. Niemniej jednak, to bardzo złożony proces i również trzeba przeprowadzać go umiejętnie, bo nie raz kojarzy się z tak zwanym "bezstresowym wychowaniem", które jest niestety bardzo źle pojmowane. Trzymam kciuki i życzę przyjemnego i radosnego wejścia w nowy rok szkolny ;)

      Usuń
  2. Anielo mam kilka pytań. Apropo punktów 1a i 1b - czy takie publiczne "chwalenie" i zwracanie uwagi jest napewno ok? Ja rozumiem o co chodzi, ale w szczególności co do trudnych zachowan, mam watpliwosci czy takie wywlekanie sytuacji na całą klasę jest na pewno ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj :) Oczywiście - dlatego trudne zachowana regulowane są innymi rozporządzeniami, tymi bardziej formalnymi zawartymi w statucie szkoły czy szkolnym systemie oceniania. W przypadku kontraktu są to zachowania "mniejszej rangi" tyczące się współpracy i relacji w klasie typu hałasowanie, nieodrabianie zadań, prowadzenie głośnych rozmów, przeszkadzanie rówieśnikom. Jak uważasz?

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o chwalenie, to jak najbardziej warto również zwrócić uwagę na pozytywne aspekty zachowań uczniów, ale oczywiście nie w takiej przesadnej formie - przykłady powyżej są bardzo rozbudowane w celu zilustrowania toku myślenia :)

      Usuń
    3. Hmm będę musiała jeszcze dopracować wpis, żeby nie było nieporozumień ;) Dziękuję za zwrócenie uwagi ;)

      Usuń
  3. Jestem początkującym nauczycielem i szukam właśnie swojej drogi :) Będę pracować w szkole językowej gdzie niektore zasady sa z gory narzucone (kartkowki na kazdej lekcji, duzo prac domowych), ale sprawy wewnatrz klasowe typu dyscyplina czy motywowanie naleza do mnie. Przeczytalam wszystkie Twoje posty o kontrakcie i dyscyplinie, sa bardzo pomocne w teorii ale nie umiem tego przelozyc na praktyke. Napewno ma to zwiazek z malym doswiadczeniem (podczas praktyk). Ale chcialabym skupiac sie na dostrzeganiu pozytywow i motywacji bez stawiania usmiechow, plusow czy minusow. A wracajac do mojego pytania. Jesli chodzi o docenienie pozytywnych sytuacji na lamach calej klasy, mysle ze moze byc to bardzo motywujace zarowno dla ucznia ktorego przyklad podajemy, jak i dla reszty klasy ktora moze chciec "byc jak ten doceniany". Jesli chodzi o negatywne zachowania typu przeszkadzanie, to mysle wlasnie ze mowienie o tym na forum nie jest dobrym pomyslem. Moze poszlabym w rozmowe po lekcji gdzie powiedzialabym o moich uczuciach i porozmawiala o tym jak takie zachowanie wplynelo na lekcje i reszte uczniow..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Na pewno doświadczenie jest ważne oraz poznanie siebie w roli nauczyciela, a to wymaga czasu, obserwacji siebie w różnych okolicznościach i warunkach.
      Wspominasz o bardzo ważnej rzeczy - uśmiechy, plusy czy minusy oraz podobne formy nie do końca zdają egzamin z tego co zauważyłam.
      Jeśli chodzi o Twoje podejście odnośnie negatywnych zachowań to jak najbardziej jest bardzo rozważna i powinna być skuteczna. Osobiście w powyższej propozycji kierowałam się własnym doświadczeniem - to, że ja jako nauczyciel zwrócę uwagę uczniowi na osobności, powiem jak ja odbierałam jego zachowanie i jak obierali to jego rówieśnicy nie będzie do końca wiarygodne czy pełnowartościowe, bo robię to ja a nie oni. Natomiast zauważyłam, że kiedy osobiście zrobią to uczniowie, i konstruktywnie zwrócą uwagę rówieśnikowi, wówczas "przeszkadzacz" faktycznie zastanawia się nad swoim zachowaniem i jego konsekwencjami. Ważne jest to, aby uwagi uczniów nie były atakiem, ale zwyczajnym komunikatem "kiedy jest głośno nie umiem się skupić i boli mnie głowa" i taką retoryką powinien posługiwać się także nauczyciel.

      Usuń
  4. Masz doswiadczenie w pracy w miejscu gdzie probowalas polaczyc tradycyjne ocenianie z ocenianiem ksztaltujacym? Gdzie dzieci (i rodzice) byly przyzwyczajone do plusow, 6 i minusow a ty w ten sposob nie karalas/nagradzalas? Czy duzo czasu zajelo dzieciom przestawienie sie na Twoj tryb? Boje sie ze dzieci nie zaakceptuja braku tego do czego sa przyzwyczajone. I jeszcze spytam - jak doceniac prace dzieci zamiast tych wszystkich usmiechow, buziek itp? Wiem ze zabawa czy gra moze byc fajna nagroda, ale metoda jaka bede uczyc opiera sie glownie na zabawie wiec maja to podczas calej lekcji. A motywacja w stylu "bedziesz mogl kupic cos tam na wakacjach" moze nie trafic do wszystkich dzieci. Moze napisalabys post na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moze odeslalabys mnie do jakichs tekstow w tym temacie :)

      Usuń
    2. Kiedy pracowałam w zespole szkół (W gimnazjum, liceum i szkole zawodowej) trzymałam się prawie że kurczowo punktowego systemu oceniania. Troszkę go naginałam na korzyść uczniów starając się doceniać wszelkie pozytywne przejawy zachowań z ich strony. Poniekąd się to sprawdzało, ale jednak to nie było optymalnym rozwiązaniem. Teraz kiedy pracuję w prywatnej placówce mam więcej swobody - faktycznie początkowo jest wielki szok, kiedy uczniowie nie są surowo oceniani, nie ma uwag, nie ma jedynek i drastycznych regulaminów - wpadają w swego rodzaju "szał" w stylu "wow, ale luz". Niemniej jednak szybko im to mija, kiedy w wyniku różnych działań (rozmów, burzy mózgów, itp. mających na celu zwrócenie uwagi na zależności między warunkami jakie mają a postępami w ich nauce) z czasem przekonują się że to nie luz, ale bardzo dobre warunki sprzyjające nauce. Uświadamiają sobie wtedy, że najlepszą nagrodą jest to, że mogą się dowiadywać różnych nowych i ciekawych rzeczy, praktycznie je wykorzystywać, są z siebie dumni i produktywnie spędzają czas - doceniają to bardzo. Przyznam,że podejmowałam już próby napisania o tym, ale jest to bardzo rozbudowany temat, musiałabym znaleźć większą ilość czasu. Drugą kwestią jest też doświadczenie i warunki - każdy ma inne; ja piszę z własnej perspektywy i nie wiem jak by się to sprawdziło w innym kontekście. Najważniejsze jest to, żeby działać w zgodzie z sobą - wierzyć w uczniów i ich potencjał, motywować, nie uważać swojego zdania i perspektywy za najważniejszą i jedyną, i nie dać się zwariować tabelkom, punktom i innym regulacjom, i zauważać w uczniach po prostu ludzi takich samych jak my - ze swoimi problemami, charakterami, potrzebami, dobrymi i słabszymi stronami.

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o literaturę, to sporo można zaczerpnąć z założeń oceniania kształtującego, a jeszcze więcej z neurodydaktyki, na przykład w postaci publikacji p. dr. Marzeny Żylińskiej. Warto zapoznać się z tym co proponuje Ken Robinson oraz z metodami Marii Montessori. Jak pokazuje moje doświadczenie, najbardziej warto wsłuchać się w to, co mówią uczniowie - lepszego źródła informacji nigdzie nie znajdziemy ;)

      Usuń