poniedziałek, 15 sierpnia 2016

KONTRAKT KLASOWY - wstęp

Photo credit: LindaH via Foter.com / CC BY


Odkąd sięgam pamięcią, pierwsze wrześniowe lekcje przeznaczałam na zapoznanie się z uczniami i ich oczekiwaniami. Na początku pracy w zawodzie robiłam to dość intuicyjnie, szukając jak najlepszych sposobów prowadziłam pogadanki, przygotowywałam ankiety, a wszędzie było pełno karteczek z notesików, które służyły mi do przeprowadzania "ćwiczeń zapoznawczych" (wspomnę o pomyśle w jednym z najbliższych postów). Nie miałam zamiaru rozpoczynać roku szkolnego od przedstawiania nakazów i zakazów, przepisów i regulacji, gdyż mnie samą one przytłaczały – noworoczne preludium w postaci „Witajcie, jestem Aniela i w tym roku będą nauczać Was języka angielskiego. No to teraz poznacie swoje obowiązki i kary za uchylanie się od nich, a na deser przedstawię Wam zasady oceniania przedmiotowego.” jakoś nie do końca do mnie przemawiało.






Moim celem było przede wszystkim poznanie nowych uczniów, ich imion (z zapamiętaniem których miałam zawsze niemałe trudności), zainteresowań, postaw w stosunku do uczenia się języka, oraz przedstawienie trybu jakim będziemy wspólnie pracować przez najbliższy rok, a tych których znałam chciałam jakoś bezinwazyjnie wprowadzić w nadchodzące 10 miesięcy, chcąc dowiedzieć się jak spędzili wakacyjny czas, z jakim nastawieniem wracają do szkoły, itp.


Z biegiem czasu, sporo podejść o jakich słyszałam lub jakie stosowałam ulegało mniejszej lub większej modyfikacji, a doświadczenia z życia wzięte czy wiedza ze szkoleń nie raz odwróciła do góry nogami to, co wcześniej wydawało się optymalnym wyjściem z edukacyjnych sytuacji. 
Tak było na przykład w przypadku 
kontraktu



Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy około 8 lat temu poznałam tę metodę, byłam nią zachwycona. Podobało mi się to, że uczniowie mogą podpisać swego rodzaju poważny dokument; że nauczyciel zawiera dość formalną umowę z podopiecznymi, a podopieczni z nauczycielem; że są tam zobowiązania i ewentualne sprawiedliwe konsekwencje z ich nieprzestrzegania, i wszystko jest takie fajne jasne i to na jednym papierku. Zabrałam się więc za samodzielne tworzenie takiego dokumentu, w ramach małego eksperymentu skierowanego do klasy moich wychowanków z II klasy gimnazjum. Starałam się zawrzeć w nim jak najwięcej punktów uwzględniających równoważące się formy oceniania ich pracy, na przykład likwidowanie zdobytego minusa za brak zadania domowego, jeśli takie zadanie zostanie dostarczone na następnej lekcji. 

Jak się potem, mimo moich starań, okazało się, że to i tak nie było to. Czegoś mi brakowało w takim kontrakcie, a może też było w nim wszystkiego za dużo. Uczniowie też nie bardzo zachwycili się tym pomysłem. Przez chwilę zastanawiałam się, dlaczego tak się stało, przecież tak bardzo się starałam i chciałam jak najlepiej przygotować taki ważny dokument. Zniechęcona i przywalona piętrzącymi się z dnia na dzień obowiązkami związanymi z wychowawstwem, zrezygnowałam z zagłębiania tematu kontraktu klasowego.


Dopiero rok temu (dokładnie we wrześniu 2015), kiedy uczestniczyłam w warsztatach coachingowych w ośrodku doskonalenia nauczycieli, pani prowadząca ten warsztat mnie oświeciła. Tak się szczęśliwie stało, że w planie warsztatów znalazł się także aspekt kontraktu klasowego. Okazało się, że kluczową odpowiedzią na moje pytanie i to czego brakowało w moim kontrakcie sprzed paru lat to UCZNIOWIE! :D



Przecież to oni powinni mieć też wkład w jego tworzenie. Odpowiedź tak oczywista, tak banalna, i zarazem tak bardzo ważna! Nie wiem jak mogłam nie wziąć tego pod uwagę. Do dzisiaj jest mi po prostu wstyd. Zdałam sobie sprawę, że kontrakt w postaci nakazów i zakazów, nawet ten zawierający liczne udogodnienia dla uczniów, to nie kontrakt, ale narzucone rozporządzenie, które nie jest do końca sprawiedliwe, gdyż nie uwzględnia perspektyw stron go podpisujących. 

Obecnie kiedy dokładniej przeanalizowałam sprawę i opracowałam bardziej szczegółowy plan działania, chciałabym sprawdzić go w praktyce już od października. Na tę chwilę mam w zanadrzu kilka pomysłów, którymi podzielę się na blogu zanim nadejdzie wrzesień. Będą to praktyczne propozycje ułatwiające uczniom i nauczycielom stworzenie kontraktu, w bardziej lub mniej formalny sposób. Pełny zbiór linków do wszystkich powiązanych 
wpisów zamieszczę niebawem poniżej:
1. KONTRAKT - jak i z czym to się je
 - co to jest kontrakt klasowy
- formy kontraktu
- metody tworzenia
- egzekwowanie postanowień 
- dlaczego warto go stosowań

propozycja wspomagająca utworzenie kontraktu klasowego za pomocą memów lub innych motywów dostępnych w internecie lub też analogowych prac, wykorzystując naklejki, plakaty z gazet, lub postaci wyciętych z magazynów

4. KONTRAKTOWA LEKCJA - ujarzmianie kontraktu cz. II
z pomysłem na bardziej formalną opcję tworzenia kontraktu, 
która sprawdzi się w każdej grupie wiekowej


Ciekawa jestem czy ktoś z Was stosował już metodę kontraktu klasowego lub indywidualnego. Jeśli tak, to jak Wam to wyszło? Czy przyniosło oczekiwane efekty? Jeśli nie, to dlaczego i czy zamierzacie to zrobić w najbliższym lub dalszym czasie? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz