piątek, 15 lipca 2016

MANIA KSEROWANIA - ostateczne starcie z zalegającymi w naszych szafach kserówkami



Dzięki Joannie, która zamieściła sugestywne zdjęcie i swoje zwierzenia w grupie nauczycieli angielskiego, wiem że nie jestem osamotniona w boju z tą dolegliwością. Początkowo, osoba nią dotknięta nie zauważa niczego niepokojącego. Wręcz przeciwnie – jest wniebowzięta kolejną arcyciekawą zdobyczą. Wszystko jest OK jeśli ma się nad tym kontrolę, bo jak to się mówi, wszystko dla ludzi. Dopiero po roku, dwóch, trzech latach lub później, pojawiają się pierwsze niepokojące sygnały i jeśli czegoś się z tym nie zrobi, to może dojść poważnych konsekwencji, utrudniających codzienne sprawne funkcjonowanie nauczyciela w jego własnym domu lub/i w pracy. Sama z tym walczę, i powoli mi się udaje redukować niekorzystne skutki tego zjawiska. Zdałam sobie sprawę z tego problemu jakiś czas temu, kiedy uczniowie wprost zapytali mnie "Myślała Pani co to będzie jak kserokopiarka się popsuje?" albo "Ooo, znowu kserówki ..." (ton wypowiedzi nie wskazywał bynajmniej na radość), i kiedy w moich szafach było tyle samo nieużywanych papierów, ile moich osobistych rzeczy, na które nie miałam miejsca. Postanowiłam więc temu zaradzić :)








"Mania kserowania", "syndrom kumulowania kserówek", "kserówkoholizm" czy 
"kompulsywne kserowanie", bo o tym mowa, to zmora wielu nauczycieli. Aby temu zaradzić warto, po pierwsze, podjąć kroki prewencyjne – wziąć oddech i racjonalnie przeanalizować materiały wzbudzające w nas zachwyt pod kątem ich faktycznej przydatności. Po drugie, w dobie dostępu do narzędzi IT, zbawieniem okazują się rozwiązania w postaci najzwyklejszych folderów zakładanych w komputerze lub na pendrive’ach. Ciekawe i praktyczne są też rozwiązania sugerowane na przykład przez dysk Google (i tu kłaniam się w kierunku Anny Popławskiej, która na swoich szkoleniach, odkryła przede mną i wieloma innymi lektorami tajniki tego narzędzia).

Jeśli natomiast  jesteśmy w stadium zaawansowanym tejże przypadłości, to terapia szokowa powinna zdać egzamin - raz na zawsze pozbywamy się kumulowanych latami papierów, których i tak nie używaliśmy.  

(moje zbiory po selekcji przeprowadzonej w tamtym roku - w te wakacje zrobię podejście nr 2)

Jak wynika z rozmów i doświadczenia innych nauczycieli, warto też wyznaczyć sobie określony czas na składowanie takich materiałów. Przeważnie jest to rok - jeśli przez ten czas nie tknęliśmy i nawet nie pomyśleliśmy o konkretnym materiale, to nie pozostaje nam nic innego jak definitywne rozstanie poprzez spalenie w piecu albo oddanie do składu makulatury).  Jeśli jednak odzywa się w nas sumienie ekologa i szkoda tam tuszu, papieru i pieniędzy włożonych w produkcję, to możemy pokusić się o wtórne ich użycie, niekoniecznie według standardowego ich przeznaczenia na przykład jako materiał na listę zakupów lub notatki ;)  Natomiast jeśli chodzi o kwestie edukacyjne, to jak najbardziej w z pozoru niepotrzebnych kserówkach drzemie jeszcze ukryty potencjał.

I  w tym momencie wkraczam ja i kilka moich pomysłów na to, jak wykrzesać z nich jeszcze coś praktycznego. Po tym jak przeanalizujemy nasze zbiory, wyselekcjonujemy te materiały, które są ważne i zostaną jeszcze z nami oraz te, których będziemy chcieli się pozbyć, przetrzymajmy jeszcze chwilkę te ostatnie i zabierzmy je na lekcje, aby bez wyrzutów sumienia i z przekonaniem, że zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, aby nie zmarnować ich potencjału i ostatecznie  się z nimi pożegnać.




CO MOŻEMY Z NIMI ZROBIĆ?


POMYSŁ 1 - leksykalna wycinanka

- wycinamy litery, słowa, wyrażenia lub ilustracje z kart samodzielnie lub zlecając to uczniom na zajęciach



- po tym jak mamy zbiór wyciętych elementów, możemy dodatkowo zachęcić uczniów do wykonania zadań z wyciętymi słowami (tłumaczenia, podawanie synonimów, układanie zdań, tworzenie historyjek, projektowanie fiszek, itp.), albo zrobić coś jeszcze innego:

PRZYKŁAD A
* wycięte słówka wkładamy do jakiegoś pojemnika, uczniowie losują ich określoną ilość, i tworzą kartę pracy dla równieśnika

* zadania na karcie pracy mogą polegać na uzupełnianiu wyciętym słówkiem własnoręcznie stworzonego i napisanego zdania posiadającego lukę

* uczeń tworzy kilka takich zdań, podpisuje swoją kartę, a następnie przekazuje zestaw koledze/koleżance albo zbieramy takie zestawy i w drodze losowania trafiają one do przypadkowych uczniów

* na tym etapie uczniowie wklejają słowa w luki, a autor karty weryfikuje poprawność wykonania zadania (oczywiście pod okiem nauczyciela, kry wcześniej nadzorował pracę uczniów na każdym etapie)

PRZYKŁAD B praca z takimi wyciętymi słówkami może przyjąć formę plakatu tworzonego w parach, grupach lub jako cała klasa; wówczas pracę plastyczną, w której uczniowie wklejają wylosowane słówka, tworzą na przykład "plakatowy słownik"

PRZYKŁAD C wycięte słówka mogą również służyć jako baza do wprowadzania "słówka dnia"  i wklejania go  lub przyczepiania na tablicę korkową; uczeń, który wylosuje takie słowo (jedno, dwa lub trzy) będzie miał za zadanie na przykład w domu stworzyć samodzielnie lub za pomocą słownika (albo innych źródeł) opisu takiego wyrażenia w postaci tłumaczenia, ilustracji, przykładowych zdań, synonimów, antonimów, itp.; po jakimś czasie, kiedy będziemy mieli bogatą bazę słówek, można z nimi wykonywać bardziej złożone zadania dla całej klasy, np. tworzenie historyjek


PRZYKŁAD  D zebrane w ten sposób słówka mogą posłużyć do projektowania narzędzi dydaktycznych, np. do stworzenia fiszek, obklejania klocków, kostki Rubika, nakrętek albo wstążek, albo mogą zostać „wpakowane” w jajeczka z Kinder Niespodzianki. O tych motywach wspominałam tutaj:



Niemniej jednak niekoniecznie trzeba się w "bawić" w obklejanie - spokojnie można wykorzystać wycięte słówka i dostosować pomysły z powyższych linków do leksykalnych lub obrazkowych karteczek.
  

PROPOZYCJA ZADANIA
zamiast obklejania klocków uczniowie mogą pracować w parach lub większych grupach, losować pojedyncze wyrazy/ilustracje, tworzyć opowiadanie na dany temat (fikcyjne lub prawdziwe, na przykład na temat ich wakacji, weekendu, wyjazdu, planach na przyszłość, itp.)
* uczeń A losuje karteczkę i rozpoczyna opowiadanie wplatając w nie wylosowane słowo/ilustrację
* uczeń B losuje swoją karteczkę i kontynuuje opowiadanie tak, aby w logiczny sposób łączyło się ze zdaniem poprzednika, a następnie kładzie swoją karteczkę obok karteczki poprzednika, tworząc łańcuszek leksykalny/obrazkowy
* uczeń C powtarza procedurę
* w zależności od czasu  i ilości uczniów w grupach, możemy przeprowadzić kilka rund, tak aby każdy uczeń mógł wypowiedzieć się, na przykład 3 razy

WARIACJE na temat tak powstałego łańcuszka
(fajnie sprawdzi się też w przypadku regularnych fiszek lekcyjnych lub kart obrazkowych):
1. kiedy zakończymy tą część zadania i powstanie już pokaźny łańcuszek leksykalny możemy dodać jeszcze jedno wyzwanie:
                     > uczeń A rozpoczyna wypowiedź odtwarzając opowiadanie  
                        od końca, tj. odtwarza zdanie identycznie lub parafrazując 
                        ostatnie zdanie cznia, który kończył opowiadanie
                     > uczeń B podobnie, odtwarza wątek przedostatni,
                     > kolejni uczniowie kontynuują do momentu,                       
                        pojawi się wątek, który rozpoczynał opowiadanie
                     > wyzwaniem będzie sytuacja, w której uczeń relacjonujący 
                         jako ostatni, przedstawi wątek ucznia, który był uczniem        
                         rozpoczynającym opowiadanie 

2. taki łańcuszek może stanowić jeszcze jedno zadanie pamięciowe:
                      > nauczyciel lub jeden z uczniów w grupie usuwa jedn
                         lub więcej słów z łańcuszka
                      > zadaniem uczniów w grupie, lub następnego w kolejce 
                         ucznia będzie określenie jakiego słowa brakuje i odtworzenie  
                         wątku z użyciem tego słowa, wcześniej wspomnianego przez   
                         jednego z rówieśników
 

POMYSŁ 2 - kserówkowi detektywi

-  rozdaj uczniom po jednej kartce lub pozwól im wylosować jedną

- w zależności od zawartości takiej karty i poziomu grupy, zachęć uczniów do tego, aby znaleźli coś ciekawego na swoich kartach, np. jakieś słowo/wyrażenie/zdanie, napis pod obrazkiem, nagłówek, jakieś zagadnienie gramatyczne, itp.

- uczniowie zapisują  w zeszytach to, co przykuło ich uwagę na karcie

- pozbieraj karty i rozdaj ponownie uczniom w dowolnej konfiguracji

- zadaniem każdego ucznia będzie przeczytanie tego, co zapisał

-  pozostali uczniowie szukają danego elementu na karcie, którą otrzymali od nauczyciela lub wylosowali wcześniej, aby zweryfikować, kto posiada tą kartę

- kiedy uczeń odnajdzie dany element, odczytuje go dla potwierdzenia, tworzy zdanie/tłumaczy/podaje synonim/ itp. i teraz to on przejmuje rolę tego, kto przedstawia treść swojej pierwotnej karty

- zapisujemy wszystkie pojawiające się w trakcie zadania elementy na tablicy, tworząc bazę do późniejszych ćwiczeń




POMYSŁ 3 - "trafiony - zatopiony"

- możemy rozwiesić karty na tablicy  i rzucać w nie rzutkami magnetycznymi  a jeśli nimi nie dysponujemy, uczniowie mogą „na oślep” z zawiązanymi oczami kierować się w stronę rozwieszonych kart i celować w wybrany punkt mazakiem lub długopisem






- uczeń rzuca w kartę, podchodzi do tablicy (ewentualnie celuje w dany punkt z zawiązanymi oczami) i w zależności od typu karty i jej zawartości, rozwiązuje trafione zadanie/zapisuje trafione słowo czy frazę, aby później wykonać z nim dodatkowe zadania / odczytuje fragment tekstu w jaki wcelował/ itp.



POMYSŁ 4 - kserówkowe puzzle


- rozdajemy uczniom po karcie

- każdy uczeń tnie kartę na ustaloną ilość części tworząc puzzle i zapamiętuje jaka to karta

- uczniowie wymieniają się pociętymi zestawami

- uczniowie, którzy otrzymali zestaw od kolegi/koleżanki, starają się odtworzyć kartę składając wszystkie części w jednolitą całość i wykonują na przykład jedno ze znajdujących się na nich zadań, albo …

- uczniowie wybierają jakiś fragment, odczytują go, a pozostali uważnie słuchają i starają się określić czy to była ich karta







Jakie sugestie macie Wy, aby poradzić sobie ze stosem kserówek? Jak wykorzystalibyście je jeszcze na zajęciach?

4 komentarze:

  1. Pamiętam, że gdy uczyłam w szkole dzieci to ksero w szkole było jedno i jako młoda osoba nie mogłam kserować więc robiłam pomoce ręcznie : )Potem faktycznie na studiach kserówek było dużo, ale teraz mam tylko te, które są naprawdę potrzebne i do których wracam. Jasne, jakieś ksera mam, ale to takie perełki dla innych dzieci. Z mojej strony polecam bookcrossing, w tym wypadku kserówko-crossing :) A jeszcze do tego można zrobić magic boxa zamiast słówek robionych te powycinane z kser :) Ja od lat korzystam w pracy z Google Drive bo taka jest specyfika mojej szkoły i to super rozwiązanie! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Ewo - w "tych czasach", dostęp do ksera był ograniczony. W sumie to dobrze, bo w naturalny sposób ograniczał kserówkowe szaleństwo. Na szczęście człowiek po czasie dochodzi do wniosku, że nie ma co szaleć i zaczyna w bardziej racjonalny sposób zarządzać tymi papierami. Faktycznie - Google Drive to zbawienie. Szkoda, że nie wiedziałam o nim wcześniej ;) Pozdrawiam ;)

      Usuń