wtorek, 22 marca 2016

JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?

Mam do Was bardzo ważne i ciekawe pytanie, które zamieszczam 
na końcu tego wpisu.

A tymczasem pokażę Wam ważny dla mnie przedmiot.



Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z językiem angielskim, kiedy w piwnicy domu, do którego wprowadziłam się w wieku 6 lat, znalazłam pudło pełne książek. A w tym pudle był ten skarb - słownik. 

Byłam wtedy jeszcze zbyt mała


 żeby w jakiś szczególny sposób rozumieć, o co w nim chodzi, ale nie wiedząc czemu, od tamtej pory przeglądałam, czytałam i przepisywałam słowa, które wybierałam losowo celując na oślep długopisem albo palcem w jakiś punkt na kartkach, robiąc jakieś dziwne notatki, itp. 

W międzyczasie z zafascynowaniem oglądałam Ulicę Sezamkową oraz wyczekiwałam na kolejny odcinek Muzzy Comes Back. W trakcie oglądania śmiałam się z Grovera, powtarzałam sobie słówka jakie wypowiada Princess Sylvia, albo śpiewałam to co śpiewał Bob. Nie ważne, że nie do końca wiedziałam o co chodzi Oskarowi czy Wielkiemu Ptakowi, ale z jakiś powodów fascynowało mnie to w jakim języku mówią i chciałam ich zrozumieć.


https://www.youtube.com/watch?v=r_qkS-HwJog


 https://www.youtube.com/watch?v=_Unv07MOp5c

Jestem dzieckiem wczesnych lat 80' więc nie miałam też takich możliwości jakie oferuje dzisiejszy rynek wydawniczy czy zabawkowy, aby zaopatrzyć się w ciekawe zabawy czy gry.
Dodam jeszcze że w szkole od pierwszej klasy nauczano mnie jedynie języka niemieckiego, a poważny kontakt z językiem angielskim miałam dopiero w VI klasie SP, kiedy zmieniłam szkołę w której ten język był językiem obowiązkowym, co niezmiernie mnie ucieszyło.

A później działo się jeszcze parę innych rzeczy, aż pewnego dnia miałam stanąć przed klasą VI SP na praktykach studenckich ... stres, adrenalina i strach, że nie dam rady. Po kilku minutach wielkie olśnienie, zadowolone buźki aktywnie pracujących i zafascynowanych lekcją dzieci, uśmiechnięta twarz pani nauczycielki, opiekunki praktyk ... i uczucie pod tytułem "to jest to".
 
A jak zaczęła się Wasza przygoda z językiem angielskim? Kryje się za nią jakaś historia? Macie jakieś materiały czy pamiątki sprzed X lat, które wykorzystywaliście do nauki jako początkujący mali angliści, nieświadomi tego, że stanie się to ich pasją?

2 komentarze:

  1. Tak się zaczynają prawdziwe miłości - od czarodziejskiego pudła/miejsca.
    Ja swoją przygodę z angielskim rozpoczęłam w podstawówce, rodzice zapisali mnie kurs dla klas 1-3 (bo wtedy jeszcze język obcy nie był obowiązkowy) i bardzo dobrze wspominam ten czas, panie prowadzące były miłe i robiliśmy kreatywne rzeczy, wtedy bardzo lubiłam się tego uczyć. W klasach 4-6 gdzieś rozmyły mi się lekcje - były nijakie. W gimnazjum za to mieliśmy anglistę nie z tej ziemi, bo był również historykiem o niesamowity poczuciu humoru i dystansem do siebie, ale niestety bez talentu pedagogicznego, więc pracowaliśmy tylko z książkami i zeszytem. W LO to dopiero była klapa... nauczycielka mówiła bardzo cicho i ogólnie była przestraszona i też pracowaliśmy tylko z podręcznikiem. Nauczyciel naprawdę ma ogromny wpływ na podejście ucznia do przedmiotu, na szczęście w końcu na studiach trafiłam na zaangażowaną lektorkę, która przygotowuje różne materiały, urozmaica przebieg zajęć i możemy dużo mówić na interesujące tematy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Samanto za komentarz. Wiele osób przechodzi przez podobne etapy, ale to bardzo dobrze, że tak się dzieje ponieważ później możemy o wiele bardziej docenić sytuacje, w których trafiamy w ręce nauczycieli przez duże N albo lektorów przez duże L ;)

      Usuń